Fiat Inspiracje

Fiat z piekła rodem

Historia ludzkości to niekończący się ciąg zmian, podyktowany przede wszystkim chęcią polepszenia warunków bytowych, jakości życia oraz zastąpienia siły ludzkich ramion różnego rodzaju innowacjami.

Przełomem było niewątpliwie pojawienie się koła. Było to bodźcem do konstruowania rozmaitych pojazdów, począwszy od tych napędzanych pracą mięśni, a skończywszy na bolidach z silnikami parowymi lub spalinowymi. Tak powstawała historia motoryzacji, będąca bez wątpienia jednym z najbarwniejszych epizodów w historii świata.

W tych pionierskich latach rozwoju pojazdów, które pierwotnie były zwykłymi powozami z dodanymi silnikami mechanicznymi, rozpoczął się niekończący się wyścig o to, kto zbuduje auto szybsze, mocniejsze, większe. Ludzki pragmatyzm sprawił, że testowanie tych maszyn odbywało się w rozmaitych rajdach i wyścigach, które stały się nieodzownym elementem rozwoju automobilizmu. Organizowano próby bicia rekordów prędkości, w których startowały specjalnie konstruowane do tego celu pojazdy, począwszy od niewielkich maszyn o stosunkowo małej mocy, a skończywszy na motoryzacyjnych potworach z silnikami wziętymi bezpośrednio z samolotów. Za sterami tych bolidów zasiadali miłośnicy wyścigowej adrenaliny o umiejętnościach niemal cyrkowych i sporej dozie szaleństwa. Wśród tych konstrukcji, których głównym celem było miażdzenie konkurencji we wszystkiego typu imprezach znalazł się Fiat Mefistofele.

Historia powstania dwuosobowego Fiata SB4, który znany był później jako Mefistofele, sięga roku 1908.

Jako konstrukcja niemal całkowicie pozbawiona karoserii został przeznaczony do sprinterskich prób bicia rekordów prędkości. Wybuch pierwszej wojny światowej przerwał karierę tego modelu, a powrót do startów w latach dwudziestych nie przyniósł oczekiwanych sukcesów. Po jednym z wyścigów, kiedy jego 18-litrowy silnik rozpadł się na kawałki, niemal zabijając kierowcę Johna Duffa, postanowiono dokonać przeróbek. Resztki auta od poprzedniego właściciela odkupił za symboliczne 25 funtów sir Arthur Douglas Eldrige, angielski inżynier, pilot i kierowca wyścigowy. Nowy właściciel zainstalował na podwoziu Fiata 22-litrową jednostkę A12, która w połowie lat dwudziestych była wykorzystywana we włoskich samolotach wojskowych. Własnoręcznie dokonał przeróbek, takich jak przedłużenie auta, aby zmieścić na ramie ogromny motor. Silnik miał moc około 300 koni mechanicznych, posiadał sześć cylindrów z czterema świecami na cylinder oraz dwa gaźniki Solex. Specjalnie na potrzeby tego modelu zaprojektowano 65-dyskowe, smarowane automatycznie sprzęgło. Już w 1923 roku jednostka zadebiutowała na torze Brooklands, rozwijając prędkość dochodzącą do 195 km/h. Przez kolejne miesiące prowadzono dalsze próby, dopóki nie pojawiła się okazja ustanowienia nowego rekordu prędkości.

Lipiec 1924 roku, Francja, to próba pobicia rekordu prędkości naziemnej.

Mefistofele Eldrige’a osiągnął prędkość 241 km/h, tym samym ustanawiając nowy rekord. Z przyczyn technicznych i proceduralnych, a dokładniej z powodu braku wstecznego biegu, osiągnięcie to nie zostało uznane. Mimo to kilka dni później Eldrige, znanym tylko sobie sposobem, spełnił wymogi regulaminu i ustanowił nowy rekord, który tym razem wynosił 234,98 km/h. Co najciekawsze właśnie w tym dniu publiczność nadała pojazdowi pseudonim upadłego anioła, a to za sprawą przerażającego huku wydobywającego się spod maski. Mefistofele był jednym z ostatnich samochodów napędzanych za pomocą łańcucha i ostatnim, który podjął próbę pobicia rekordu prędkości na drodze publicznej. Niestety dalsza historia samochodu nie była już tak emocjonująca. W obliczu szybszej i nowocześniejszej konkurencji auto radziło sobie coraz gorzej i ostatecznie całkowicie zniknęło z toru wyścigowego.

W latach pięćdziesiątych, po gruntownej renowacji, zaczęło pojawiać się na wielu imprezach organizowanych w Anglii i Australii. Konstrukcja Mefistofele nie uległa zmianie od jego powstania. Zmieniono jedynie kolor lakieru z czarnego na czerwony oraz wyposażono silnik w cztery gaźniki, dzięki czemu jego moc wzrosła do około 320 koni mechanicznych. W roku 1969 Mefistofele dostał się pod skrzydła ówczesnego szefa Fiata i znalazł swoje miejsce w muzeum Centro Storico w Turynie. Do dziś jest wystawiany i odbywa regularne przejażdżki po torze testowym Balocco. Do dziś nie posiada także wstecznego biegu, a mechanicy mówią, że nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek tam był…