Fiat Społeczność

Fiat Dzień Ojca

Jaki ojciec, taki syn – legenda przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Kto z nas nie ma wspomnień związanych z najbliższymi i motoryzacją. Z okazji Dnia Ojca przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym 3 osoby wygrają Fiata 500 z pełnym bakiem na weekend, a kolejnych 20 spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiata.

Jak wziąć udział w konkursie?

Po pierwsze, zapisz się do naszego newslettera (jeśli formularz się nie wyświetla, wyłącz wtyczki blokujące reklamy. Gwarantujemy, że na naszej stronie nie pokaże się ani jedna reklama)

Po drugie, masz ciekawe zdjęcia, interesujące wspomnienia związane z Fiatem i Twoim Tatą? Opublikuj je w komentarzu poniżej w formie zdjęcia albo opisu. Bądź kreatywny 🙂

Pozostało już tylko czekać do 30 czerwca 2017 – wtedy zakończymy konkurs i naradzimy się, które zgłoszenia wybrać.

Regulamin konkursu: http://bit.ly/FiatDzienOjca

 

 

33 komentarze

  • Dawno, dawno temu. Chociaż w sumie to nie aż tak, wszakże było to 16 lat temu. Za górami, za lasami… Nie wróć, przecież mieszkamy na Śląsku. Za hołdami, za grubami (kopalniami) był sobie rycerz… A nie, nie ta bajka. Był mój tata. Budował on zamek… dla Nas jest to zamek, choć to zwykły dom. Budował, budował, aż nagle katastrofa. Zły smok… nie, to znowu nie tu. Skończyła się zaprawa murarska. Koń wtedy nie domagał. W sumie to 60 koni, w dodatku mechanicznych. Najzwyczajniej w świecie nasz Opel Kadett stał u mechanika. A jako, że nie było innego środka transportu poza jednym. Pomarańczowym Fiatem 126p, tzw. “Przejściówka”, który należał do cioci. Tata bez wahania porwał kluczyki, wsiadł w rumaka i pojechał po zaprawę. Widok obładowanego murarskim cudem Maluszka wywoływał uśmiech i niedowierzanie przechodniów. Faktycznie, wyglądał komicznie. W środku mnóstwo worków i na dachu też parę. Malucha zawsze będziemy ciepło wspominać, jak trzeba było, potrafił odpalić przy -20 i jechać. Pozdrawiam 🙂

    • Dzień dobry, wygrał Pan spersonalizowane etui na smartfona z logiem Fiat 🙂 Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Nasz pierwszy kontakt z Fiatem miał miejsce w latach 80’ych ubiegłego wieku. Wtedy kupiliśmy maluszka w nowoczesnej wersji BIS. Do dzisiaj bardzo ciepło i z sentymentem wspominam te małe, urocze autko. Pomimo nienajlepszej prasy, nam służyło dzielnie przez wiele lat. Jeździliśmy nim wraz moim tatą nad jezioro, do lasu lub zwyczajnie za miasto aby pograć w piłkę. Samochód ten wyróżniał się dwoma bagażnikami. Przedni był “techniczny” tzn służył tradycyjnie – jak w każdym maluszku, do przechowywania narzędzi, zapasowego koła, trójkąta ostrzegawczego, pakietu zapasowych żarówek. Tylny bagażnik, znajdujący się pod otwieraną do góry klapą, był w pełni użytkowym bagażnikiem do którego chowaliśmy torby z ubraniami a czasami udało się tam nawet upchnąć składany leżak lub akcesoria służące do wypoczynku na plaży.
    Silnik o ile dobrze pamiętam ukryty był pod komorą tylnego bagażnika i miał pojemność 700cm3. U nas sprawdzał się znakomicie mimo relatywnie skromnych osiągów. Nasz BIS nigdy nas nie zawiódł pod względem nagłej, niespodziewanej awarii – jedynymi przykrymi niespodziankami były przepalające się żarówki których wymiana nie wymagała serwisu w przeciwieństwie do wielu współczesnych rozwiązań. 3 minuty i gotowe. Do dzisiaj z sentymentem wspominam tamte czasy. Mało tego – miłość do Fiata pozostała w mojej rodzinie. To moja ulubiona marka aut do dziś choć BIS’a zastąpiłem wiele lat temu bardziej komfortową, absolutnie bezawaryjną Bravą. Dzisiaj zabieram nią mojego syna nad jezioro tak jak to robił mój ojciec niemal 3 dekady temu i mam nadzieję, że będzie to już rodzinna tradycja 🙂

    • Dzień dobry, wygrał Pan Fiata 500 na weekend 🙂 Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

    • Dzień dobry, wygrał Pan spersonalizowane etui na smartfona z logiem Fiata. 🙂 Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Niestety
    z Waszą marką nie mam zbyt wielu doświadczeń motoryzacyjnych. Za to
    robiąc kurs w PZMot uczyłem się jeździć na Fiacie Punto 1 55 oraz na
    najnowszym wtedy Waszym modelu Punto II 60… dlatego można Was nazwać
    moim Ojcem Chrzestnym motoryzacji. To dzięki Waszej marce mogłem nauczyć
    się jeździć i czerpać przyjemność jaką daje jazda samochodem. Ja z tatą dzisiaj dzięki marce Fiat cieszymy się motoryzacją jako kierowcy 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/6c4ace8ca24f6259e1b480f176fb98b7c547ea51761e8a82eaf75947fa4bda22.jpg

    • Dzień dobry, wygrał Pan spersonalizowane etui na smartfona z logiem Fiat. Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Pamiętam jak jechaliśmy kupić Fiata Freemonta. Jedziemy i w połowie trasy mówię aby się zatrzymać zrobić postój. Był to Peugeot, stanęliśmy postój zrobiony chcemy jechać dalej a samochód nie chce odpalić. Mówimy co jest przecież tyle trasy zrobiliśmy i było ok tylko teraz. Mówimy koniec podróży, ale odczekaliśmy 10 minut odpalił. Dojechaliśmy i mówię do ojca zakochałem się w tym Fiacie od pierwszego wejrzenia. Po przejażdżcę i ogledzinach namówiłem tatę abyśmy kupili go i to zrobiliśmy. Z powrotem już nie było niepotrzebnych niespodzianek i dojechaliśmy do domu w 2 auta. Od tamtej pory cieszymy się tym Fiatem i nie zmienimy go na żaden inny.

    • Dzień dobry, wygrał Pan spersonalizowane etui na smartfona z logiem Fiata. Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

    • Dzień dobry, wygrała Pani spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiat. Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Uczyłem się jeździć na Fiacie Punto. Pierwsze nasze auto to Seicento, później Punto II, no i nastała Linea z którą mamy najwięcej wspomnień a teraz nastało TIPO. I służy nam doskonale. 🙂

    • Dzień dobry, wygrała Pani spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiata. Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy

      • Witam.
        Mój adres:
        21-300 Radzyń Podlaski
        ul. Jagiellończyka 4/25
        Pozdrawiam.

  • Gdy zamykam oczy i pomyślę “Tata”,
    to widzę sznur szosy i białego fiata,
    którym mkniemy razem gdzieś w świat, hen, przed siebie,
    gra w radio BLUE SYSTEM i śpiewa o niebie,
    rzepak za oknami złoci się kusząco,
    ptaki wyśpiewują kwiatom piosnkę drżącą,
    silnik mruczy, jakby głaskał go ktoś miły,
    pędzi białe autko, ile w kołach siły!

    Zjechaliśmy fiatem pół Polski (nie świata),
    w tym triumwiracie – auto, ja i tata,
    dzięki niemu kocham prowadzić i pędzić
    hen, prosto przed siebie na zmierzchu krawędzi,
    w stronę przygód, szaleństw, albo choć do pracy,
    mając wprost horyzont podany na tacy!
    Tę pasję, tę radość, przekazał mi w genach
    i lepszych kierowców niż nasz duet nie ma! 🙂

    Gdy w termosie kawa, a w baku paliwo,
    ruszamy przed siebie i gnamy jak żywo
    po nowe rozrywki, po nowe doznania
    – bo Tato ma wiele wciąż do przekazania
    pomysłów, mądrości, refleksji o świecie…
    Tyle, że już teraz prowadzę ja – dziecię! 😉

    * * *

    A tak bez rymów – do dziś często myślę o pewnym dużym białym fiacie, który nierozerwalnie wiąże się w mojej pamięci z tatą: to był nasz najukochańszy samochód, nieco kanciasty, ale uroczy, z brązowymi siedzeniami i bagażnikiem, w którym mogłabym śmiało nocować, taki był obszerny; wymuskany, zadbany – nasze rodzinne oczko w głowie i wytchnienie dla taty po latach gniecenia się w maluchu (wspomniałam już, że oboje jesteśmy wysocy i mamy około 180 cm wzrostu, chociaż ja ciut więcej?)… 😉

    Do tego białego fiata zakradałam się, gdy tata nie widział, żeby ruszać nim w podróże w wyobraźni, zakładałam na nos stylowe okulary z tęczowym połyskiem na szkiełkach, zapinałam pas – a jakże! – i łapałam za kierownicę; czasami udawało się też włączyć radio lub kasetę Pet Shop Boys – nie potrzebowałam wtedy lalek, misiów ani towarzystwa rówieśników – auto wystarczało za wszystko…

    Jednak prawdziwa zabawa zaczynała się, gdy za kierownicą zasiadał on – Mistrz – i gdy ruszaliśmy do babci, jego mamy, mieszkającej we wsi nieopodal jeziora, kilkadziesiąt kilometrów od naszego miasta.

    To były całe wyprawy, mama – która czasami zostawała w domu, żeby zająć się gospodarstwem – pakowała nam wałówkę i pyszny placek drożdżowy z owocami, braliśmy ciuchy na zmianę, materac do pływania, dużo książek, a później gnaliśmy szosą w stronę przygody – bo takie weekendy u babci u babci Kazi to była prawdziwa przygoda: w uszach dźwięczały nam najlepsze przeboje z lat osiemdziesiątych, auto podskakiwało na nierównej drodze, a za oknami wesoło witały nas kwitnące pola rzepaku; no i babcia – na końcu tej drogi – babcia, która znała tysiąc opowieści o duchach, u której wisiał w domu stuletni portret praprababki i która zawsze zabierała mnie na spacery po wiosce, podczas gdy tata zaglądał do dawno niewidzianych znajomych.

    O pluskaniu się w pobliskim jeziorze nie wspomnę, bo to OCZYWIŚCIE było cudowne – jestem wodnym stworzeniem, zdecydowanie i to też mam po tacie. 🙂

    Czasami zdarzały się też dłuższe wyprawy jak ta nad morze – do Jastrzebiej Góry na wczasy – nasz poczciwy biały fiat dotarł tam szybko – szybciej niż zakładowy autobus, którym jechała część znajomych taty z pracy. 😉

    Nawet na Hel tym naszym bandziorem (typowa chyba tylko dla Wielkopolski nazwa modelu 125p) dotarliśmy, choć tylko po to, by dowiedzieć się, że nie da się dalej wjechać, bo to strefa zamknięta (cóż – przed upadkiem PRL tak to wyglądało); ale przygoda była, zwłaszcza, że w drodze powrotnej zatrzymali nas fałszywi autostopowicze i – chcąc prawdopodobnie nas okraść – wyskoczyli na nas z kijem baseballowym (pamiętam do dziś, jak tato ruszył z piskiem opon, zmuszając ich do odskoczenia, bo nabiłam sobie solidnego guza mimo zapiętych pasów – ale uciekliśmy bandytom!. 🙂

    Tato, duży fiat i ja; trzej muszkieterowie, choć raczej należałoby powiedzieć, że dwóch muszkieterów i jedna muszkieterka. 😉

    Dziś nie mamy już tego auta; dziś to ja prowadzę kolejne samochody, ale nadal lubimy się ze staruszkiem zatapiać we wspomnieniach o naszym ukochanym dużym fiacie i przeżytych w nim przygodach… 🙂

    Tylko zdjęć przy lub w aucie nie znalazłam – pewnie dlatego, że kiedyś wydawało nam się, że fiacik będzie z nami wiecznie i nie ma co się spieszyć z fotografowaniem. 🙂 Załączam za to zdjęcie z moim późniejszym fiatkiem – nieco innym, choć sentyment do koloru pozostał. 😀 https://uploads.disquscdn.com/images/641b5538d3607a1aa4d23afa90f8e4a848945145f3cd560a15beec9957155934.jpg

    • Dzień dobry, wygrała Pani spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiata. Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. 🙂 Pozdrawiamy.

  • Mojemu tacie zdarzały się wpadki tak drastyczne, że śmiało mógł walczyć o pierwsze miejsce w rankingu KRÓLA MASAKRY. Nie wieczycie? Posłuchajcie.
    Idąc kiedyś do szkoły zostałem zaczepiony przez gościa w niebieskim samochodzie.
    Jadąc powoli obok mnie podjechał do chodnika otworzył okno i mówi:
    – Wsiadaj, podwiozę Cię.
    Ja jednak udawałem, że go nie widzę i szedłem dalej nawet nie spoglądając w jego kierunku.
    – No wsiadaj, dam Ci lizaka – kontynuował.
    Dalej go ignorowałe i przyspieszyłem nieco kroku.
    – No dobra, dam Ci lizaka i bilet do kina.
    Ja nada nic, szedłem chodnikiem w ogóle nie zwracając na niego.
    – Dobra, lizak, kino i 20 złotych. Wsiadaj!
    W końcu zatrzymałem się, spojrzałem na niego i mówię:
    – TATO! Daj mi spokój. Zamiast Fiata kupiłeś Forda i musisz z tym żyć. Mnie w to nie mieszaj.

    • Dzień dobry, wygrał Pan spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiata. Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy. 🙂

  • Kilka miesięcy przed moją 18-stką poszłam do mojego taty z pytaniem czy nauczy mnie jeździć samochodem (mieliśmy wówczas Fiata 126p). Tato był trochę w szoku że chcę zdawać. Od zawsze marzyłam o posiadaniu prawa jazdy, a fakt że wszyscy moi znajomi już zdawali dało mi werwę do działania. Gdy nadeszła pierwsza jazda z moim tatą byłam bardzo zdenerwowana. Tato powiedział mi że mam się wyluzować, bo to dla mnie ma być relaks. Ale byłam tak zestresowana, że kiepsko mi szło. Po kilku jazdach perfekcyjnie opanowałam jazdę do przodu. Problemem było cofaniem, którego nie cierpiałam. Dokładnie pamiętam jak tata powiedział mi, że jak nie cofnę prosto na drodze, to będę to powtarzać do czasu aż mi się to uda. Chyba 30 razy cofałam. Miałam już dość i zrezygnowałam. Na drugi dzień byłam w szoku, manewr cofania wychodził mi bezbłędnie. I na prawko zdałam za pierwszym razem:) Gdyby nie mój tato i jego rady, zacięcie i wiara, że dam sobie rade pewnie nigdy nie zdałabym tego egzaminu. Bardzo, z całego serca mu za to dziękuję https://uploads.disquscdn.com/images/6083212f6b0a6403c6e4c9da39b72916bf054ab9ecc91b7eb4ac67f88d973643.jpg .

    • Dzień dobry, wygrała Pani spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiata. 🙂 Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Kilkanaście lat temu brałem bierzmowanie. Moim świadkiem był kuzyn. Tamtego dnia kuzyn podjechał do mnie byśmy razem pojechali do kościoła na bierzmowanie. Gdy już byliśmy przygotowani i odświętnie wystrojeni kuzyn zaczął odpalać auto, niestety nagle coś strzeliło i ani rusz jego samochodem. Wtedy do akcji wkroczył mój tata – otworzył garaż, w którym stał już od dawna nieużywany Fiat 126P, odpalił furę i zaprosił nas na przejażdżkę na bierzmowanie – to była najbardziej emocjonująca, ale i najśmieszniejsza przejażdżka… zwłaszcza, że przyjechaliśmy jako ostatni do kościoła i wszyscy widzieli jak podjeżdżamy tym wyjątkowym samochodem 🙂

    • Dzień dobry, wygrał Pan spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiata – prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Ja pamiętam, że zawsze gdy nie mogliśmy spać tzn. usnąć wieczorem tata brał na na 15-minutową podróż Fiatem 125. Wystarczyło dosłownie 5 minut by zachciało nam się spać, wtedy kończył jazdę, bo misja została zakończona sukcesem. Ten Fiat, ta atmosfera zawsze prowadziła do tego, że tata zawsze wychodził na swoje i w sumie my też, bo wtedy naprawdę dobrze się spało. To były czasy… 🙂

    • Dzień dobry, wygrał Pan spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiat – prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Moja historia z Fiatem zaczęła się pod koniec lat 90 – tych. Jako kilkutygodniowe dziecko wróciłem ze szpitala szarym Punto I w wersji SX – oczywiście kierowcą był mój tata. Czas leciał, a ja rozpoczynałem moją przygodę z motoryzacją. Pamiętam, że bardzo lubiłem siadać za kierownicą oraz trzymać w dłoniach niebieski kluczyk do ,,grafitowej strzały” (nad wszystkim czuwał tata ;)). Wraz z pojawieniem się planów na moje pierwsze wakacje pojawiła się potrzeba zakupu nowego, większego auta. W 2003 roku wybór padł na bordowe Stilo. Niestety, Punto tak mi się spodobało, że przesiadka do nowej fury była (mówiąc w skrócie) trudna. Po kilku tygodniach smutek minął, a mój tata zaczął zabierać mnie na rajdy, wyścigi górskie itd., gdzie zwracał moją uwagę na najczęściej przerabiane: Maluchy i Cinquecenta. Całą rodziną objechaliśmy spory kawałek Polski oraz Słowacji. W 2010 r. pod dom przyjechał Fiat Panda, który wiernie nam służy do dziś. Jestem bardzo wdzięczny mojemu tacie za to, że przekazał mi miłość do marki. Od trzech pokoleń w mojej rodzinie Fiat jest oczywistym wyborem i mam nadzieję, że tak pozostanie przez co najmniej następne trzy 🙂 .

  • Moja historia z Fiatem zaczęła się pod koniec lat 90 – tych. Jako kilkutygodniowy dzieciak wróciłem ze szpitala szarym Punto I w wersji SX – oczywiście kierowcą był mój tata. Czas leciał, a ja rozpoczynałem moją przygodę z motoryzacją. Pamiętam, że bardzo lubiłem siadać za kierownicą oraz trzymać w dłoniach niebieski kluczyk do ,,grafitowej strzały” (nad wszystkim czuwał tata ;)). Dodatkowo wujek miał białego Fiata 125 p kombi … wspaniałe wspomnienia. Wraz z pojawieniem się planów na moje pierwsze wakacje pojawiła się potrzeba zakupu nowego, większego auta. W 2003 roku wybór padł na bordowe Stilo. Niestety, Punto tak mi się spodobało, że przesiadka do nowej fury była (mówiąc w skrócie) trudna. Po kilku tygodniach smutek minął, a mój tata zaczął zabierać mnie na rajdy, wyścigi górskie itd., gdzie zwracał moją uwagę na najczęściej przerabiane: Maluchy i Cinquecenta. Całą rodziną objechaliśmy spory kawałek Polski oraz Słowacji. W 2010 r. pod dom przyjechał Fiat Panda, który wiernie nam służy do dziś.

    • Dzień dobry, wygrała Pani Fiata 500 na weekend ☺ Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • https://uploads.disquscdn.com/images/e7b23cc876010541d621c5e5e404b7a62cccfde1e6a53cc10716edf659b695b2.jpg

    To był mój pierwszy samochód, na który usiadłam, a raczej zostałam usadowiona przez Tatę, który od najmłodszych lat pokazywał mi motoryzację z różnych stron… Zaczęło się od tej najwyższej pozycji 😉 Jednak z biegiem lat pozycja ta została mianowana do tej najlepszej – za kółkiem 😉 A jak wiadomo do swoich pierwszych miłości ma się sentyment przez całe życie, stąd narodziła się moja wielka pasja i miłość do włoskiej motoryzacji, którą zapoczątkował autor tego zdjęcia, był tak dumny z tego widoku, że poświęcił ostatnią wakacyjną kliszę na kilka ujęć tej chwili. Już wtedy, jak na prawdziwą kobietę przystało obuwie dopasowałam do koloru nadwozia 😉

    • Dzień dobry, wygrała Pani spersonalizowane etui na telefon z logiem Fiata. Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

  • Mój Dziadek był jednym z twórców FSM w Bielsku-Białej, Tato również na Maluszkach zjadł zęby składając je w tej samej fabryce, a także prowadząc naukę jazdy, gdzie nowych kierowców uczył jak prowadzić Małe Fiaty. W tych okolicznościach poznał także moją Mamę, a ich miłość rozkwitała właśnie w Fiacie 126p. Jako iż życie całej mojej rodziny kręci się wokół różnego rodzaju motoryzacji, postanowiliśmy razem z Tatą podjąć się projektu odrestaurowania Fiacika.

    Los chciał, że nabyliśmy 126p z 1976 roku od pierwszego właściciela w stanie nieudolnych napraw z czasów PRL. Spędziliśmy wspólnie wiele godzin, aby doprowadzić go do stanu widocznego na fotografii. Sprawiło nam to wielką frajdę, a miłość do marki Fiat przerodziła się w pewnego rodzaju nałóg 😉 Dlatego nie poprzestaliśmy na tym jednym modelu…

    3 lata później w naszym garażu pojawiła się urocza “500” z 1966 roku, która stała się ulubienicą Taty. Do dziś spędzam z Tatą każdą wolną chwilę na odbudowie tego pięknego samochodziku.

    Po niedługim czasie do naszej Fiatowej rodzinki dołączył najstarszy Fiat 600 z 1956 roku.

    W tym momencie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami tych 3 perełek, aż strach co będzie dalej. 😉
    A ja mogę tylko podziękować Tacie za przekazanie mi tak wspaniałej pasji i miłości!

    https://uploads.disquscdn.com/images/a941fc57c6ce23ecd7fae83849d7ba7f4cf5e274c5e75b4220657d1edbfb93ca.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/24e41d51ddeaf84bfeb19e589f4592b01a9ba5a54931573b3a0183a389aaafc5.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/c76506a8914e69fe3aeaf2b60df25b6bdcbf53ddf3f3ac3c56eaab09c6db3d8e.jpg

    • Dzień dobry, wygrał Pan Fiata 500 na weekend ☺ Prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebook’u. Pozdrawiamy.

Comments are closed.