Inspiracje

Fiat Ritmo Abarth – Hot Hatch z krwi i kości

Od 508 aż po Tipo

Historia kompaktowych modeli Fiata zaczyna się bardzo wcześnie. W zasadzie to kompaktem można było nazwać już 508 Balila, który na drogach Drugiej Rzeczypospolitej był częstym widokiem. Później pojawiły się modele takie jak Fiat 1100 następnie 128, aż wreszcie, już nieco bardziej współcześnie, Tipo.

Ale między Fiatem 128, a Tipo pierwszej generacji (z końca lat 80.) oferowany był jeszcze jeden, warty uwagi samochód.

Stylowy debiut

Mowa oczywiście o Ritmo, który w momencie premiery, w 1978 roku, zaliczał się do grona najnowocześniejszych kompaktów na rynku. Niezwykle charakterystyczny styl nadwozia, który stanowił unikalne zestawienie ostrych krawędzi z mnogością okrągłych elementów, zastąpienie chromowanych metalowych zderzaków plastikowymi i charakterystyczna sylwetka z opadającą tylną klapą. Wśród konkurentów Ritmo, na próżno było szukać drugiego tak wyrazistego auta.

Wyposażenie mogło obejmować m.in. obrotomierz, fabryczny zestaw audio, podgrzewaną tylną szybę, rozsuwany dach czy lakier metalizowany. Pod koniec lat 70. był to naprawdę szeroki wachlarz opcji. Dzięki rozsądnej cenie auta, większość sprzedanych egzemplarzy Ritmo była mocno doposażona.

Projekt, który powstawał pod okiem Sergio Sartorelliego wyróżniał się w stosunku do głównych konkurentów – VW Golfa oraz Renault 14. A jak wyglądała oferta silnikowa?

Kompakt z pazurem

Tu również Fiat nie miał się czego wstydzić. Na samym początku produkcji, Ritmo oferowane było z trzema silnikami, a najmocniejszy, 75-konny zestawiony był z automatyczną skrzynią biegów. Po niespełna dwóch latach produkcji, w 1980 roku w gamie jednostek napędowych pojawiło się również kilka powodów do dumy. Ritmo w topowych wersjach stało się prawdziwym hot-hatchem.

Mowa tu oczywiście o najmocniejszych edycjach – 105 TC i 125 TC (które po dwóch latach przekształcono 130 TC). Te liczby oznaczały liczbę koni mechanicznych.

105-konny Fiat miał pod maską silnik o pojemności 1.6-litra, a warianty 125 i 130-konny napędzane były przez dwulitrową jednostkę.

Masa Ritmo, niezależnie od wersji, nie przekraczała tony. Jeśli stosunek mocy do masy wydaje się Wam obiecujący – macie rację. Najszybszy seryjny Ritmo (130 TC Abarth) rozpędzał się do setki w zaledwie 8 sekund!

Prawdziwy Skorpion

Najmocniejsza wersja nosiła emblemat skorpiona i co ciekawe, była montowana na oddzielnej linii montażowej. Ritmo Abarth wyróżniało się ponadto ręczną skrzynią biegów ZF przystosowaną do sportowej jazdy (m.in. krótszym skokiem lewarka) i drobnymi zmianami nadwozia, mającymi na celu polepszenie aerodynamiki. Sportowe fotele mocno trzymały kierowcę w zakrętach, a mniejsza kierownica poprawiała pewność prowadzenia. Zmian było więc całkiem sporo. Choć Abarth nie był w czasach Ritmo oddzielną marką, a tunerem Fiata, Ritmo zdecydowanie zasługuje na miano prawdziwego skorpiona.

Modele, które widzicie na zdjęciach to Ritmo 125 TC Abarth z pierwszych lat produkcji. Doskonale widać to po okrągłych elementach nadwozia, z których najbardziej rozpoznawalne były światła.

Auta, które widzicie na zdjęciach to egzemplarze przystosowane do startów w rajdach. Nie zostały jednak wybebeszone i zbudowane od nowa – większość podzespołów i elementów to fabryczne części. Widać to również w ich wnętrzach.

Choć 125 KM nie robi w dzisiejszych czasach wrażenia, Ritmo w tej wersji budzi respekt. To drapieżnik z krwi i kości. Pozbawiony wspomagania, surowy samochód do szybkiej, technicznej jazdy. Skusiłbyś się?