Inspiracje

Fiat 500 w prospektach

Pierwsze skojarzenie z Fiatem Nuova 500?

Drobna „myszka” o przyjemnym wyglądzie, w sam raz do lansu na bulwarze czy w wąskich ulicach Starego Miasta. Zabawka, igraszka, mały pieszczoch.

Tymczasem 500-tka to samochód, który swoim życiorysem mógłby obdzielić niejeden inny model. Jego zadanie było jasno określone: zmotoryzować kraj. Być pierwszym samochodem włoskich rodzin, których podstawowe potrzeby zostały już zaspokojone. Samochodem, który będzie sprawnie poruszał się w mieście, a w wolne dni zabierze na wycieczkę. Wreszcie samochodem, który poradzi sobie zarówno klimacie słonecznej Sycylii, jak i górzystej Północy. I to wszystko w przystępnej cenie.

Nie da się ukryć, że Dante Giacosa przy projekcie inspirował się starszym bratem – Fiatem 600. Tyle, że 500-tka przy mniejszej kubaturze w porównaniu do i tak niewielkiej przecież 600-tki miała zachować wszystkie cechy pełnowartościowego samochodu. I to w znaczniej mierze się udało.

Aby nowy projekt odniósł sukces, należało również odpowiednio pokierować potrzebami społeczeństwa, serwując reklamę 500-tki w z góry określonym kierunku. Przede wszystkim samochód miał stać się członkiem rodziny. Uśmiechnięte panie wyglądające przez odsuwany dach, rodzina przy piknikowym kocu czy inscenizowane scenki przed sklepem wprost przedstawiały zalety nowego modelu Fiata.

Jednocześnie w podświadomości Włochów zaczęła kiełkować nowa potrzeba: kupno samochodu. Właśnie TEGO. I pojechać na TAKI piknik, wyglądać przez TAKI dach i jechać NIM na zakupy. Prospekty prezentowały samochód od jego najlepszej strony: niewielkie gabaryty zewnętrzne bardzo ułatwiały poruszanie się w wąskich uliczkach starych miast i miasteczek, zaś dobrze zagospodarowana przestrzeń pasażerska pozwalała na podróż nawet rodzinie z dziećmi. Do tego lista wyposażenia i tabela z danymi technicznymi uzupełniały przekaz reklamowy 500-tki.

Do tego dołączył jeszcze jeden motyw: na zdjęciu prezentowano nie jedną, nie dwie, ale kilka 500-tek: „Wszyscy już mają, kup i ty!”.

Lata mijały, a styl wciąż był ten sam: Fiat 500 to radość z przemieszczania się, to wspólne szczęśliwe chwile.

Samochód stawał się coraz bardziej rozpoznawalny i lubiany. Gdy z salonów wyjeżdżały już inne nowoczesne modele, 500-tkę zaczęto traktować jak modny gadżet. Ta zaś niepostrzeżenie wjechała do popkultury i tam już została. Taka nagroda za ciężką pracę motoryzowania Włoch. Wszak nie da się zbudować czegoś kultowego już w założeniach na etapie projektu. Kultowym staje się dopiero dzięki odbiorcom, którzy polubili go, przeżyli w nim swoje niezapomniane chwile i dla których jest czymś więcej, aniżeli tylko środkiem lokomocji.


Artykuł powstał przy współpracy ze stroną kolekcji autoArchiwum (www.autoArchiwum.pl), będącej jednocześnie projektem zachowania literatury samochodowej dla przyszłych pokoleń.

Sprawdź nową, kultową 500-tkę na jeździe testowej!