Społeczność

Dlaczego kobiety kochają Fiata 500

Fiat 500 zachwyca.

Od momentu premiery kontynuacja legendarnego modelu zachwyca zarówno mężczyzn jak i kobiety. Dziś, to właśnie właścicielki pięćsetek postanowiły opisać nam swoje historie. Jak zaczyna się romans z małym, uroczym Fiatem? Skąd pomysł, by przesiąść się w Fiata 500? Zapraszamy do lektury.

Jak może czuć się kobieta wsiadająca do kremowego Fiata 500 z beżowym wnętrzem i fotelami w delikatną pepitkę? Odpowiedz jest prosta. Jak księżniczka, w nigdy niekończącej się bajce, w niezwykle dizajnerskiej karocy. Uwielbiam podróże, szczególnie moim małym autem. Oglądać gwiazdy przez szklany dach, siedzieć z przyjaciółkami w bagażniku i jeść pizzę nad jeziorem. Lubię też błądzić nim wśród wąskich, praskich uliczek i nie martwić się o miejsce parkingowe z powodu niewielkich rozmiarów. Dzięki jego udogodnieniom mogę słuchać ukochanej muzyki i audiobooków. Informuje mnie o wszystkim i brak oleju nie jest mi straszny. Co najważniejsze – przede wszystkim jest ekonomiczny. Nie zamienię go na żaden inny samochód.

Agata


 

Moja przygoda z 500-tką to nie romans, to miłość. Zabrzmi to wręcz abstrakcyjnie, ale naprawdę nigdy nie czułam czegoś podobnego do rzeczy ruchomej jaką jest samochód.

500-tka to absolutnie najlepszy miejski samochód jaki kiedykolwiek został wyprodukowany. Oczywiście mój punkt widzenia nie ma nic wspólnego ze spojrzeniem na 500-tkę od strony stricte motoryzacyjnej, w końcu jestem kobietą, ale odkąd jestem szczęśliwą posiadaczką tego cudeńka, nie myślę o zmianie samochodu. Jeździ mi się nią zaskakująco świetnie, jak na tak mały samochód i do tego od strony designu jest perełką na czterech kółkach.

500-tki (zwłaszcza te nieco wiekowe) oczywiście nierozerwalnie kojarzą się wszystkim z Włochami. U mnie pierwsza była miłość do Włoch (głównie do południa tego kraju) i myślę, że sympatia do 500-tek przyszła bardzo naturalnie, a ponieważ od wielu wielu lat jestem również miłośniczką fotografii, z każdym pobytem we Włoszech zwiększa się moja “kolekcja” zdjęć napotykanych tam 500-tek [Jakiś czas temu wróciłam nawet do pisania photo bloga o moich podróżach do Włoch (photoitaliamia.blogspot.com) i kolekcja zdjęć 500-tek czeka na osobny wpis] 😉

Jakiś czas temu zbliżał się w moim życiu czas na zmianę samochodu, który niestety przyspieszyła kolizja, ale wówczas 500-tka była bardziej marzeniem, pomysłem, aniżeli planem. Myślałam sobie wówczas, że fantastycznie byłoby jeździć takim cudakiem, zwłaszcza, że tak kocham Włochy, ale na tamtą chwilę wydawało mi się to zbyt dużym wydatkiem. Ale czymże byłyby marzenia bez możliwości ich spełniania 😉

Kilka miesięcy bez samochodu, kolejny pobyt we Włoszech (wówczas na Sycylii i w Neapolu) i niemal na każdym rogu 500-tka. Nie opuszczały mnie na krok. Pomyślałam – wracam do Polski i kupuję! Nie ma odwrotu, muszę ją mieć!

Któregoś dnia pojechałam do salonu Fiata, tak naprawdę tylko po to, aby przetestować ją podczas jazdy, ale tam czekała na mnie ONA. Moja 500-tka. Dokładnie taka jaką chciałam, biała z panoramicznym dachem, alufelgami, ciemną tapicerką, a do tego w numerze rejestracyjnym miała „4U” (for you). Czekała na mnie. Był to model do jazdy testowej i okazało się, że jest możliwość jej zakupu. Zarezerwowałam ją jeszcze tego samego dnia.

Moja mała zabaweczka, z której nie chcę wyrastać i myślę, że tylko posiadacze tych perełek tak naprawdę potrafią to zrozumieć.

Kasia


Może powinnam zacząć od tego, że kocham Włochy. Studiowałam filologię włoską, udało mi się trochę pozwiedzić, posmakować, posłuchać… i wszystko co włoskie zawsze wywołuje u mnie ciepłe wspomnienia. Kiedy 1,5 roku temu chciałam kupić swój pierwszy samochód, szukałam czegoś małego i kobiecego. Długo nie trzeba było czekać, żebym znalazła śliczną, błękitną „pięćsetkę”. Od tego czasu jesteśmy nierozłączne. Towarzyszy mi w wyjątkowych chwilach, co widać na zdjęciach. Swojego Fiacika uwielbiam za łatwe parkowanie! No i jeszcze ten kolor i styl. Czasami słyszę, że to auto bardzo do mnie pasuje. I szczerze mówiąc mam ochotę na jeszcze jednego, w ciemnym kolorze na sezon jesienno-zimowy. Choć tym razem myślę o większym rozmiarze pięćsetki, bo rodzinka się powiększa.

Marysia


Nowy Fiat 500… odkąd tylko go zaprezentowano – a nie miałam wtedy jeszcze nawet prawa jazdy – siedział u mnie w głowie i zawsze powodował poprawę nastroju gdy widziałam go na ulicy. Być może tak zostałoby do teraz, gdyby nie to, że pewnego dnia jedna piękna pięćsetka zajechała pod moją pracę – gwoli ścisłości był to Fiat 500L z 1971 roku. Robiący wrażenie odrestaurowany klasyk w białym kolorze z czerwonym środkiem. Mówiąc obrazowo przykleiłam się do samochodu badając wzrokiem dokładnie każdy detal wnętrza, gdy w końcu pojawił się zaniepokojony (acz rozbawiony) właściciel. Znajomość potoczyła się na tyle gładko, że kilka miesięcy później sprzedałam swój turystyczny motocykl i dokładnie tego samego dnia kupiłam Fiata 500 z 2008 roku – oczywiście w najładniejszej wersji czyli biały z czerwonym środkiem. Tym zgrabnym kompletem 500tek cieszymy się na co dzień, a czasem zabieramy obydwie na raz na przejażdżkę, powodując u wielu osób zaskoczenie i uśmiech.

Nina


Odkąd pamiętam naszej rodzinie towarzyszył Fiat. Zaczęło się od Fiata 126p, Cinquecento, Punto… Ale mi zawsze marzyła się 500-tka. Założyłam swoją rodzinę i marzenia o tym wyjątkowym samochodzie zeszły na drugi plan.

Po narodzinach dziecka odkryłam w sobie pasję do biegania i mody. Nadarzyła się okazja, by spróbować swoich sił w konkursie organizowanym w popularnym magazynie modowym. Wygrałam etap w Krakowie i zaproszono mnie do ścisłego finału w Warszawie. Zupełnie się tego nie spodziewałam, ale wygrałam! Tak, wygrałam Fiata 500X!

Marzenia o 500 się spełniły! A Fiat 500X jest idealny, lepszego samochodu nie mogłam sobie wyśnić. Prowadzi się fantastycznie i świetnie pasuje do mamy dwójki (wkrótce trójki) dzieci. Fiat 500X stał się moją nową miłością.

Nowa-K


Początki są trudne

Każdy z nas ma swoją historię. Jeśli czytasz tego bloga, to w Twojej historii duży rozdział zajmują pewnie samochody. Ze mną nie jest inaczej, chociaż jest ona jeszcze bardzo, bardzo krótka.

Pierwszy własny samochód kupiłam trzy lata temu. Rozglądałam się za małym miejskim autem. W zasadzie byłam zdecydowana na Forda Ka, ale kiedy zobaczyłam go na żywo, wykończenie mnie powaliło – niestety w negatywnym sensie. Od razu można się domyśleć, że na stylistykę zwracam trochę większą uwagę. Zaczęłam jeszcze intensywniej analizować rynek, i co? Oczywiście się zakochałam…

Żeby pozwolić sobie na moją nową miłość, musiałam trochę obniżyć oczekiwania – styl kosztem wieku, niestety. Nie przeszkadzało mi to ani trochę, bo do dyspozycji miałam TO!

Pierwsze momenty były świetne. Miałam piękny włoski samochód, dodałam mu nawet trochę szyku włoskimi naklejkami i chromowanymi lusterkami. Jako że jestem przyzwyczajona do sportowej jazdy, szybko zapragnęłam czegoś więcej niż podstawowa jednostka 1.2 69 KM. Tym sposobem mój Włoch z Tych poszedł na sprzedaż w dobre ręce już po pół roku, a ja przez kolejny rok jeździłam czymś innym, wciąż nie do końca zadowolona.

Kobiety za szybko się zakochują

Mam w zwyczaju co jakiś czas chodzenie na różne jazdy próbne, raczej bez zamiaru kupowania auta. Minęło już trochę od premiery Fiata 500X, a ja wciąż nim nie jeździłam, więc postanowiłam przejść się do salonu. Przy okazji zorientowałam się, że nie jeździłam nigdy Abarthem 500, więc wybrałam jedyny salon Fiata sprzedający Skorpiony w Warszawie. Pierwszy w kolejce był akurat Abarth. Wsiadłam i w zasadzie po 5 minutach byłam kupiona. Miłość od pierwszego wejrzenia. Znowu. I znowu we Włochu.

Wakacje mijały, a ja nie mogłam przestać o nim myśleć. Liczyłam na to, że jeszcze się spotkamy. No i stało się. Niespodziewanie podjęłam decyzję o wystawieniu auta na sprzedaż i pozbyłam się go dosłownie w dwa dni. A w Bielsku-Białej czekał już na mnie piękny czerwony (czyli szybszy) diabełek, z niedużym przebiegiem. Bardzo prosił się o kupno, więc zabrałam go ze sobą do Warszawy i tak zaczął się rozdział, który trwa do dziś (czyli mniej więcej półtora roku).

Przez cały ten czas nie zmieniłam w samochodzie dużo. Zwiększyłam mu moc ze standardowych 135KM do 175KM, kupiłam nowe felgi, ostatnio po raz drugi, zmieniłam hamulce i parę stylistycznych drobiazgów. Plany są duże, ale to co mam teraz póki co mi wystarcza. Dlaczego? Bo dla mnie Abarth 500, a w zasadzie mój Luigi, jest po prostu idealny. Pomijając to, że jest oczywiście świetny do zatłoczonego miasta, prowadzenie jest po prostu niesamowite. W trybie sport ciężko utrzymać kierownicę na miejscu, wymaga od kierowcy prawdziwego zaangażowania. Samochód sam się prosi, żeby wcisnąć gaz w podłogę, przeciskać się między wszystkimi autami i pokonywać po kolei zakręty. Turbosprężarka szaleje, sprawiając, że ten mały niepozorny hatchback staje się istnym gokartem, a ulica zaczyna przypominać tor. Naprawdę, długo mi zajęło, aby nauczyć się nie szaleć tym samochodem. Na początku każde czerwone światło oznaczało dążenie do perfekcji w jak najlepszej zmianie biegów. Przyznaję, trochę utemperowały mnie nowe przepisy drogowe, dotyczące tracenia prawa jazdy. Nie byłabym w stanie odstawić jazdy Luigim na 3 miesiące, w żadnym wypadku. Każdy, nawet najgorszy dzień, staje się lepszy kiedy tylko wsiądę do tego samochodu. Abarth działa jak magia. A co jeśli komuś nie wystarcza ulica? Zdecydowanie polecam tor! Zwinna pięćsetka radzi sobie na nim świetnie. Jest w sam raz dla początkującego kierowcy, a przy tym naprawdę jest czym się pobawić i nie zostaje się w tyle. Bez żadnych większych modyfikacji można mieć idealny samochód zarówno do miasta, jak i do weekendowej zabawy. Wielu właścicieli Abarthów pewnie nie może już tego czytać, zastanawiając się jak można aż tak „nie oszczędzać” takiego samochodu, zamiast trzymać go w garażu. Jednak dla mnie samochody są od tego, żeby nimi jeździć, a najważniejsze jest to, żeby znaleźć sobie taki, z którego nie będzie chciało się wysiadać – chyba, że po to, aby na niego popatrzeć. Ja już taki znalazłam i prędko się go nie pozbędę!

Marysia


Kobieta w XXI w. szukając samochodu dla siebie, a szczególnie takiego nowiuteńkiego, prościutko z salonu, ma zawsze specyficzne wymagania i bardzo często nie posiadają wystarczającej wiedzy technicznej by dokonać właściwego wyboru.

Preferencje jakimi wiele kobiet się kieruje w tym i ja, kiedy szukałam tego wymarzonego autka były:

– ładne wizualnie, by można było na czym oko zawiesić, by jadąc autkiem czuć się jak bogini szos…

– malutkie, takie którym łatwo i przyjemnie jeździ się w ruchu miejskim oraz by nie było problemów z parkowaniem,

– ekonomiczne, bo jak już brać nowe z salonu, to żeby nie było się na nim stratnym, samochodzik nie może być studnią bez dna,

– nie skomplikowane technologiczne, musi mieć wszystkie potrzebne gadżety, bez udziwnień w zasięgu ręki,

– oraz takie które szybko i tanio można naprawić. My Kobiety doskonale wiemy, że często nie mamy co liczyć na uczciwe traktowanie przez mechaników, a zatem szukamy aut, które nie będą sprawiały większych kłopotów w użytkowaniu przez parę dobrych lat od zakupu.

– Ponadto ja osobiście kocham szybkie autka, więc kolejnym moim zakupem będzie Fiat 500 w wersji sport.

Powyższe punkty jak nic opisują właśnie FIATA 500 :). To najpiękniejszy, najsłodszy, najurokliwszy samochodzik na świecie! Jego wnętrze, jak i wygląd zewnętrzny jest po prostu BOSKO BOSKI !!!

Każdy element tego autka – kolorystyka, kształt, po prostu cały design dopieszczony do granic możliwości, dooo… perfekcji, sprawia, że wsiadając za jego kierownicę, czujemy się jakbyśmy były otulone luksusem. Jego gabaryty, sprawiają że kobieta jest w nim jakby stale przytulana, ale zarazem niezależna. Fiat 500 daje poczucie bezpieczeństwa i nieskrępowanej, energetycznej wręcz swobody szybkiego i sprawnego przemieszczania się z miejsca na miejsce. Autko jest ekonomicznie i łatwe w naprawie, a to niewątpliwie kolejna z jego wielu zalet.

Jestem zachwycona tym AUTKIEM, polecam go każdej KOBIECIE XXI w. !!!

Marta


Jest to mój pierwszy samochód, kupiony po prawie 5 latach od zrobienia prawa jazdy. Marzył mi się odkąd tylko zobaczyłam reklamy miętowej 500 w telewizji i magazynach kilka lat temu, ujął mnie swoim uroczym kształtem.

Początkiem tego roku wybierając samochód kierowałam się tym, aby był mały, zgrabny i kobiecy. Mało brakowało a kupiłabym inny, ale ostatecznie zwiększyłam swój budżet i stanęło na Fiacie 500, jestem z tego wyboru ogromnie zadowolona. W dodatku jestem szczęśliwą posiadaczką wersji Pop z pięknymi czerwonymi fotelami. Co mnie w nim zaskoczyło to ilość miejsca w środku, mam 184cm wzrostu i obawiałam się jak to będzie z miejscem na nogi, ale spokojnie się mieszczę, nawet nie odsuwam fotela do końca, czasami jeździ nim też mój chłopak który ma 196cm.

Swoją 500 mam już pół roku, zrobiłam prawie 5000km, głównie po mieście, ale świetnie sprawdza się również na dłuższych trasach typu Warszawa – Trójmiasto, Warszawa – Wrocław, Warszawa – Bielsko-Biała. Ogromnym plusem jest jego wielkość, nie ma problemu z wciśnięciem się w każde wolne miejsce parkingowe, co przy parkowaniu w centrum Warszawy ma duże znaczenie i oszczędza sporo czasu. Składając tylną kanapę można też całkiem ładnie zapakować się na wakacje w dwie osoby. Stanowi też świetny akcent do zdjęć, które wstawiam na swój instagram @klaczek, zdjęcia z tą cudowną kierownicą w tle cieszą się dużą popularnością 🙂

Według mnie jest to idealny samochód dla kobiet i nie zamieniłabym go na żaden inny, no może jedynie na wersję z automatyczną skrzynią biegów, bo stojąc w korkach w Warszawie noga potrafi rozboleć.

Kinga


Czy młoda mama odnajdzie się w stylowym Fiacie 500? Z całym przekonaniem mogę powiedzieć że Tak. A to moja a w zadzie nasza historia z 500-tką. Jak tylko zobaczyłam reklamę 500-tki pomyślałam jedno jest wspaniała. I wcale się wtedy nie myliłam. Kiedy na świecie pojawił się nasz synek Franek stwierdziliśmy z mężem że nastał ten moment że potrzebuje auta na wyłączność. Oby dwoje zakochani w Fiacie 500, wiedzieliśmy że musimy ją przetestować jak się sprawdzi w naszym modelu rodziny. Mąż wypożyczył mi ją z salonu na weekend i powiem Wam że był to wspaniały weekend. Ja czułam się w niej wspaniale. Od pierwszego kilometra, powodowała że uśmiech nie schodził mi z  twarzy a co najistotniejsze mój najważniejszy pasażer wtedy pół roczny Franek też ją pokochał. Po tym weekendzie wiedzieliśmy z mężem że to jest to. I co? W naszą 5 rocznice ślubu mąż zabrał mnie do salonu Fiata. A tam? Tak! Czekała na mnie piękna, wymarzona, pachnąca, nowiutka 500-tka! To była ogromna radości! Jak tylko wsiadłam do tej już mojej 500-tki wiedziałam że jestem w niej zakochana. Kolor perła, otwierany dach, chromowane lusterka każdy detal  powoduje że czuje się w niej wyjątkowo. Uwielbiamy ten stan kiedy przemierzając wiele kilometrów naszą 500-tką czujemy tą jej przytulności i bliskości, mój Franek ma mnie na wyciągnięcie ręki i to jest piękne bo stwarza mu poczucie bezpieczeństwa. I choć wydawałoby się że sięganie po niego do tyłu w tym aucie jest męczące to powiem jedno – nic bardziej mylnego. Jest to jej kolejny atut ponieważ w wietrzne, mroźne dni chroni go przed nagłą zmianą temperatury bo nie ma otwartych drzwi od razu przy foteliku, jest bezpieczny z tyłu. A bagażnik? Idealny aby zmieścić spacerówkę i zakupy, ale jest też świetnym miejscem do posiedzenia i wystartowania z niego na rolkach na trening z przyjaciółka. Młoda mama to dynamiczna kobieta a auto dla niej musi ją rozumieć bez słów. I tak właśnie jest ze mną i moją 500-tką. Wsiadam uruchamiam i wiem że światła i telefon mam podłączony od razu a ja mogę ruszać i cieszyć się jazdą. Nie można też zapomnieć o tym że 500-tka jak tylko się pojawia to wywołuje uśmiech nie tylko u mnie ale i innych, jazda po mieście nią to sympatyczne przepuszczanie na drodze, uśmiechy i przyjazne machania ręką.

Jest ze mną już 1,5 roku i co mogę powiedzieć? Wiedziałam że posiadanie jej i jazda nią to będzie wspaniałe doświadczenie ale ona pokazała po raz kolejny że jest doskonała i niezastąpiona, wsiadając do niej każdego dnia na mojej buzi pojawia się ten sam uśmiech i ten sam błysk w oku jak w dniu w którym się poznałyśmy. Można kupić różne auta rozsądne, szalone, kultowe, stonowane, mamowe, tatowe ale ja zachęcam do jednego. Warto w swoim życiu mieć takie auto jak Fiat 500 bo ono ma w sobie to coś zwane radością i szczęściem! Jeżeli chcecie poznać moją 500-tkę zapraszam na mój instagram world_by_paula.

Paulina