Społeczność

Fiat 500 oczami miłośników

Fiat 500 – samochód, który zmotoryzował powojenne Włochy.

Genialna konstrukcja Dante Giaciosy stała się poniekąd ikoną popkultury. Moda na klasyczne kształty sprzed sześćdziesięciu lat trwa w najlepsze niezależnie od kontynentu.

Również w Polsce za sprawą jej miłośników, gdzieniegdzie można zobaczyć mknącą „pięćsetkę”. Poniżej przedstawiamy Wam kilka opowieści fanów tego uroczego autka. Opowiedzą Wam, skąd pomysł na posiadanie takiego modelu, jak wyglądał zakup, ciekawostki eksploatacyjne oraz pokażą Wam swoje „Maluszki”. Zapraszamy do lektury!

 

Włoska klasyczna motoryzacja od przeszło 25 lat gościła w moim garażu. To, co posiadałem, zostało wyremontowane i z czasem powstała tęsknota, by zająć się nowym projektem. Długo się rozglądałem za kolejnym klasykiem. Kierunek był tylko jeden: włoska motoryzacja, tylko ona. Kiedyś na targach klasycznej motoryzacji wpadła mi w oko żółta 500-tka stylizowaną na N.Y.C. Taxi.

Pomyślałem „Tak, to jest ten kierunek”. Rozpoczęły się poszukiwania trwające kilka miesięcy i w moim garażu pojawiła się czerwona 500-tka sprowadzona z Holandii. Auto było na chodzie, w niezłej kondycji, ale to nie było to, czego oczekiwałem. Chciałem doprowadzić ją do stanu fabrycznego. Remont trwał dziewięć miesięcy. Była to ciężka i żmudna praca. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Fiacik wzbudza bardzo duże zainteresowanie kierowców i przechodniów. Często zagadują, pytają się o dane techniczne, o dostępność części oraz koszty zakupu i remontu. Miło jest widzieć, kiedy inni kierowcy, stojąc na światłach, uśmiechają się, pokazując kciuk i mówią „super robota”.

W czasie prowadzonych prac nawiązały się nowe znajomości 500-tkowe i połączyliśmy się w grupę. Razem wspieramy się, pomagamy sobie przy pracach i wspólnych zakupach części. Pojawiła się moda na 500-tki i nasza grupa zaczęła się rozrastać. Obecnie jest około 30 posiadaczy tych uroczych Fiacików w kraju i spotykamy się na zlotach, targach, i różnych imprezach klasycznej motoryzacji.

Maciek


Pasja do zabytkowej motoryzacji zaczęła się od malucha, którym jeździli dziadkowie. Na początku marzył mi się garbus, jednak pewnego dnia zobaczyłam Fiata 500 i od razu zakochałam się w tym aucie. Z różnych przyczyn auta szukałam tak naprawdę 3 lata.

Marzeniem była 500tka w wersji D, jednak na początku szukałam wersji F. Przeglądałam ogłoszenia głównie na włoskich portalach. W Polsce udało mi się nawiązać kontakt z osobą, która mieszka we Włoszech. To ułatwiło mi zakup auta, ponieważ miałam osobę, która mogła pojechać i obejrzeć samochód. Konkretnego auta (Fiat 500D) szukałam pół roku i w końcu udało mi się go kupić. Samochód kupiłam w kwietniu tego roku i jeszcze nie robiłam w nim remontu.

Fiat jest z 1964 roku. Poprzedni właściciel nałożył twardy dach, ponieważ wcześniej auto było z długim faldachem (aż do pokrywy silnika). Mechanicznie i wizualnie autko jest w bardzo dobrym stanie. Jedyne, co trzeba obecnie zrobić, to uszczelnienie półosi i polerkę lakieru. Auto ma swoje lata i w niektórych miejscach lakier jest lekko wyblakły. Zakup tego auta był wspaniałym przeżyciem i pogłębił moją pasję do tych małych i uroczych samochodzików.

Joasia


Moje zauroczeniem starą 500 trwa bardzo długo ale właścicielem jestem dopiero od dwóch lat. Kupiłem ją od Polki z włoskim nazwiskiem Bradossi, która przywiozła do kraju ten samochód w 2012 roku. Zrobiła białą kartę i zarejestrowała. Zaczęła ją częściowo restaurować, ale straciła motywację i po długich negocjacjach cenowych odkupiłem od niej to auto. Dokończyłem dalsze prace renowacyjne i jestem szczęśliwym posiadaczem pięćsetki 1971 r., którą przemierzam w wolnych chwilach malownicze tereny Podkarpacia.

Artur


Od zawsze włoskie klimaty były bliskie mojemu motoryzacyjnemu sercu – kiedy tylko mogłem sobie na to pozwolić, stałem się posiadaczem wymarzonej, klasycznej Vespy. Jeżeli chodziło o samochody, to na szczycie najbardziej pożądanych był malutki, stary Fiat 500. Mam to szczęście, że w mojej rodzinie jest duch motoryzacji – udało się moje marzenie przekuć w plan.

Pod koniec kwietnia 2014 miało miejsce niezwykle istotne dla Polaków wydarzenie – kanonizacja Jana Pawła II. Na prośbą Babci postanowiliśmy z tej okazji odwiedzić Italię i uczestniczyć w tak podniosłej chwili… Zgodzicie się, że kanonizacja Papieża Polaka nieczęsto się zdarza, więc kto może wiedzieć, jak przygotować się do takiego zdarzenia? Przezornie zabraliśmy ze sobą lawetę, bo w sumie kto wie, co się może zdarzyć. Zupełnym przypadkiem przed wyjazdem przygotowaliśmy listę ogłoszeń z 500-tkami w okolicy Rzymu. Pierwsze podejście okazało się chybione, a czas powrotu naglił. Jedno ogłoszenie szczególnie przykuło uwagę – biały Fiacik w Toskanii, w miejscowości, w której mieliśmy przyjemność wypoczywać w zeszłym roku. Szybki rzut oka na mapę dojazdu i ani się obejrzeliśmy, jak 500tka z właściwym sobie urokiem zaparkowała na lawecie.

Jakkolwiek ogromny urok mają stylowe samochody niespełna półwieczne, po powrocie i wnikliwej ocenie stanu nowego zakupu uczucie ekscytacji nowym nabytkiem płynnie przeszło do uświadomienia sobie, jak dużym wyzwaniem będzie remont auta. Restauracja malutkiej 500tki, w mimo wszystko niezłym stanie zewnętrznym, pochłonęła ponad 100h prac blacharskich. Oczywiście wymagało to rozbiórki całego auta, renowacji każdego detalu, choćby najmniejszej śrubki.

Finalnie remont auta zajął dwa lata. Pozwoliło to też dość wnikliwie zapoznać się z budową i mechaniką włoskiego klasyka. Bardzo pomocni przy renowacji auta byli inni właściciele 500-tek (puśćmy w zapomnienie te awantury o prawidłowy sposób montażu popielniczki na desce – jak się okazuje, nawet literatura specjalistyczna nie rozwiewa wątpliwości 😉 )

Szczerze? Polubiliśmy się z 500-tką przez ten czas.

Obecnie już drugi sezon cieszymy się wzajemnym towarzystwem, a ta urocza legenda włoskiej motoryzacji nadal nie zawodzi 🙂

Łukasz


Pamiętam bardzo dobrze, gdy będąc małym chłopcem, wraz z ojcem podróżowałem samochodem marki Polonez, który był następcą Fiata 125p, produkowanego na włoskiej licencji. Po 30 latach miłość do klasycznej motoryzacji nie umarła, wręcz przeciwnie – stałem się posiadaczem właśnie Fiata 125p z 1974 roku. Wraz z zakupem klasycznego „kanta” rozpocząłem poszukiwania kolejnego pojazdu – zastępczego na czas remontu 125p.

W taki oto sposób udało się nabyć Fiata 500 L z 1970 roku. Fiat przyjechał na pace busa prosto z miejscowości Catanzaro na południu Włoch. Auto nabyłem bezpośrednio od pierwszego właściciela, starszego pana z rocznika 1938, który był posiadaczem 500 od momentu wyjazdu z salonu.

Stan techniczny nabytej 500 okazał się o wiele lepszy niż przypuszczałem. Sprzyjający śródziemnomorski klimat, brak opadów śniegu, a co się z tym wiąże solenia nawierzchni drogowych, oszczędził Fiata od korozji. W zasadzie prace, jakie zostały wykonane na przestrzeni 46 lat życia pojazdu, polegały jedynie na bieżącym usuwaniu usterek i odświeżeniu lakieru.

Od zakupu udało poprawić się kilka mankamentów technicznych. Zachowany w 100% oryginale (bez jakichkolwiek modyfikacji) Fiat 500 został zarejestrowany jako pojazd zabytkowy.

Od 2 lat jestem szczęśliwym posiadaczem Fiata 500. Prowadząc grupę „Wrocławskie Spotkania Klasyków” wraz z żoną, synem i przyjaciółmi uczestniczymy w wielu imprezach związanych z klasyczną motoryzacją. Spotykamy się z innymi właścicielami klasycznych pojazdów, zwłaszcza fiatów 500, wymieniając uwagi na temat swoich samochodów. Dzielimy się wiedzą i przede wszystkim pasją.

Klasyczny Fiat 500 sprawdza się jako idealny środek transportu na miasto oraz samochód rodzinny do niedzielnych wycieczek. Na ulicach zawsze powoduje uśmiech przechodniów, ciesząc jednocześnie swojego właściciela. Planując zakup kolejnego pojazdu, uwagę skupiam właśnie na kolejnym Fiatem 500.

Jako fan włoskiej marki, na ulubiony kierunek na urlop wybieram oczywiście Włochy, a główną atrakcją jest poszukiwanie Fiatów 500 na ulicach włoskich miasteczek.

Paweł


W 2011 roku zamarzyłem o zakupie jakiegoś klasycznego auta prosto z Italii. Przewijało się mnóstwo opcji, ale najbliżej serca była marka Fiat i jej kultowy model 500. Któregoś lipcowego popołudnia, przeglądając portale aukcyjne, natrafiłem na ogłoszenie ciekawego Fiata 500. Oferta sprawiała dobre wrażenie, a cena była adekwatna do jego stanu. Zadzwoniłem i tydzień później stał już u mnie na podwórku.

Jest to model F z 1968 roku, napędzany jeszcze motorem o pojemności 499Cm3 i mocą 18 koni. Jedynym założeniem przy tym aucie była jego kompleksowa i jak najdokładniejsza renowacja. W lutym 2012 rozpoczął się ten żmudny proces. Remont trochę trwał, bo całkowicie (silnik, zawieszenie, tapicerka, blacharka, lakier, elektryka, galanteria) odbudowaną 500 wyjechałem dopiero w 2014. Mimo to było warto, a sam remont polecam innym. Dostęp do części jest ogromny – to po prostu wdzięczna praca. Teraz jeżdżę na różnego rodzaju zloty, imprezy motoryzacyjne.

Kuba


Dante Giacosa zaprojektował ponadczasową 500 w której zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia – podobnie jak chwilę wcześniej w sobie. Wszystko zaczęło się latem 2002 roku w Rzymie. Długie spacery, wzajemne głębokie spojrzenia i odwzajemnione uśmiechy były jedynie przerywane zachwytem nad pojawiającą się w zasięgu wzroku la piccola e fragile Fiat 500 vecchio. To ona była przez nas najczęściej fotografowanym obiektem, to ona stanowiła blisko ćwierć wakacyjnych zasobów fotograficznych, wykonanych pionierskimi cyfrówkami.

Lata mijały, zachwyt nad 500 nie mijał. Za każdym razem kiedy odwiedzaliśmy Słoneczną Italię, 500 pojawiała się na naszej liście fotograficznych inspiracji bez której wyjazd byłby niepełny. Wypatrywaliśmy jej wszędzie, jak endemicznego okazu. Towarzyszyła nam mania kupowania wszelkiego rodzaju gadżetów z 500, między innymi kubki, magnesy, koszulki, pendrive czy walizka, które do dzisiaj wypełniają zakątki naszego mieszkania. Z czasem zachwyt przerodził się w miłość
i chęć posiadania.

Taką dojrzałą decyzję, w dużej mierze podyktowaną zbliżającą się okrągłą rocznicą ślubu, podjęliśmy wiosną 2014 roku. Szybko przystąpiliśmy do realizacji pomysłu – marzenia.

W czerwcu urlopowa podróż do Włoch przerodziła się w poszukiwanie 500. Pomysłem też podzieliliśmy się z naszą przyjaciółką Dysią, na stałe tam mieszkającą, która taką informację przekazała dalej, swojemu dobremu znajomemu Lolo. To był strzał w dziesiątkę! Okazało się, że Lolo to świetny znawca tematu i sam posiada różne klasyki a wraz z ojcem zajmuje się renowacją epokowych aut oraz motocykli. W jego królestwie znajdowały się między innymi dwie 500 – bianco i celeste. Nie były na sprzedaż, jednak widząc naszą determinację, miłość do włoskiej motoryzacji (sami przyjechaliśmy do niego naszą ukochaną Alfą Romeo Crosswagon) oraz fakt, że jesteśmy przyjaciółmi jego dobrej znajomej, zdecydował się odsprzedać jedno maleństwo.

Decyzja padła na piękną błękitną 500F z 1968 roku, z „rodowodem”, która po śmierci pierwszego właściciela, sąsiada stała się własnością Lolo. Od tamtego czasu stała przez kilka lat przykryta białym prześcieradłemi czekała na nowe życie. Tuż przed przyjazdem do nas, przeszła prace renowacyjno-konserwacyjne.

Do naszego kraju, Celeste z Pesaro, dotarła już jesienią 2014 roku. W ten sposób Polska stała się jej drugim domem, Gorzów Wielkopolski jej drugim miastem a my praktycznie jej drugimi użytkownikami a formalnie trzecimi właścicielami. W roku 2016 miała swoją pierwszą publiczną prezentację w czasie trwania zlotu Forza Italia, gdzie dwukrotnie została nagrodzona. Jej obecność cieszy nas każdego dnia a szczególnie naszego kilkunastomiesięcznego Leosia, który na jej widok reaguje jak na swoją ulubioną zabawkę.

Z miłością do 500 może być tak, że kto jej nie ma, nie rozumie tego, a kto ją ma, to nie ma potrzeby tłumaczyć.

Andrzej i Karolina z Leonem


Zainteresowanie Fiatem 500 pojawiło się u mnie około osiemnastu lat temu, gdy w ręce wpadła mi książka “Poznajemy samochody osobowe świata” pana Zdzisława Podbielskiego. Mój wzrok przykuł rysunek anatomiczny oraz zdjęcia pięćsetki. W tym okresie wszyscy jeździli poczciwym Fiatem 126p. Patrząc na ten rysunek stwierdziłem że to jest właśnie “maluch” i że kiedyś dopne swego i będe  miał taki samochodzik!

Parę lat później spełniłem swoje marzenie i kupiłem “pięćsetkę”. Oczywiście była do remontu. Renowacja trwała długo, nie obyło się bez chwil zwątpienia lecz z powodzeniem udało mi się dokończyć prace nad autem. Hobby przerodziło się w prawdziwą 500-tkową pasję i po niedługim czasie do garażu wjechał model Lusso oraz Kombi (Giardiniera). W kolekcji brakuje mi modelu D oraz N, który jest bardzo ciężki do zdobycia ale jestem pewien że kiedyś uda mi się spełnić marzenie i stanę się ich szczęśliwym posiadaczem!

Łukasz