Testy

Alfa Romeo GTV6 2.5 – Bezkompromisowe GT

Pamiętacie Alfettę? Niektórzy z Was być może tak.

Alfetta była sedanem segmentu D, który zadebiutował w latach 70. Wdzięczna limuzyna była pierwszą Alfą, w której zastosowano układ transosiowy. Skrzynia biegów powędrowała na tylną oś, a silnik umieszczony był z przodu. Dzięki takiemu rozwiązaniu udało się doskonale zbalansować samochód – rozkład masy na osiach był 50% na przód i 50% na tył.

Świetne właściwości jezdne sprawiły, że 2 lata po premierze modelu, na rynku pojawiła się jego nowa odmiana – 2-drzwiowy fastback, de facto kolejne coupe w ofercie Alfa Romeo. To właśnie ten samochód chcemy Wam dziś przedstawić.

Surowy styl skrywał nowoczesne rozwiązania mechaniczne

Alfetta GT – taką nazwę nosił model z mocno opadającą linią dachu, podwójnymi, okrągłymi reflektorami i wieloma kanciastymi przetłoczeniami. Początkowo oferowany był z silnikiem 1.8, a od 1976 roku do oferty dołączyły jednostki 1.6 i 2.0. Alfy z największym silnikiem były oferowane jako GTV (Grand Turismo Veloce).

Jedną z najciekawszych wersji jest jednak GTV6, a więc GTV z 6-cylindrowym Busso, zaczerpniętym z luksusowej Alfy 6.

Na samym początku lat 80., silnik opracowany przez Giuseppe Busso był obecny na rynku zaledwie rok. Tę nowoczesną, zasilaną wtryskiem jednostkę o pojemności 2.5 litra z pewnością doskonale znacie. Znalazła ona miejsce pod maską GTV6, a z nazwy modelu w 1980 roku „zniknęła” Alfetta. Topowy silnik w gamie rozwijał 160 KM i rozpędzał Alfę do setki w nieco ponad 8,5 sekundy.

GTV6, czyli 6 cylindrów pod maską

Prezentowany przez nas egzemplarz to GTV6 z początku lat 80. W stosunku do GT, GTV poddany był kosmetycznym zmianom, obejmującym przedni grill, umiejscowienie kierunkowskazów czy tylne światła. Od strony technicznej niewielkie różnice pojawiały się w zawieszeniu czy też sposobie montażu kół (5 śrub zamiast 4). Przez lata model nie ulegał szczególnie istotnym zmianom, a warto wspomnieć, że był produkowany całe 13 lat, do 1987.

Najbardziej niesamowity jest fakt, że przez wspomniane lata, auto nie zestarzało się również od strony technicznej. Alfetta, GT, GTV i GTV6 cechowały się wieloma rozwiązaniami, które nawet dziś są warte uwagi.

Wspomniany na początku układ transaxle zapewniał doskonały rozkład masy na osiach. Zawieszenie zostało wykonane w układzie De Dion, a hamulce przeniesiono z piast kół w okolice obudowy dyferencjału, ponownie, dla lepszego wyważenia (i zmniejszenia masy nieresorowanej).

Kierowca na pierwszym miejscu

Wnętrze modelu zaprojektowane zostało narysowane w podobnym stylu co nadwozie. Proste linie, wręcz surowość dominują w kokpicie GTV6. Jest on podporządkowany kierowcy – wszystkie wskaźniki są umieszczone w doskonale widocznym miejscu, kierownica (zwłaszcza jak na lata 80.) ma gruby wieniec i niewielką średnicę, a dźwignia zmiany biegów jest wyniesiona nieco ponad podłogę. To, po części, wynika z przeniesienia skrzyni biegów do tyłu. Fotele dobrze podpierają ciało w zakrętach, co dla takiego auta jest obowiązkowe. Na krętych drogach GTV6 wciąż daje mnóstwo radości.

W gamie modelowej, Alfetta GT, a później GT i GTV/GTV6 plasowały się na „średniej” półce. Czerpały jednak garściami z większej Alfy Romeo Montreal. O legendarnym modelu z V8 pod maską napiszemy innym razem.

Fastback po latach nadal prezentuje się zadziornie. Włoski sznyt można odnaleźć w detalach, wnętrzu, a przede wszystkim w technice. Prawdziwa Alfa olśniewa, niezależnie od wieku. I nie inaczej jest z GTV6.