Testy

Giulia Veloce vs Giulia Super

Alfa Romeo Giulia zaprezentowana w 1962 roku zdefiniowała pojęcie sportowy sedan.

Zaawansowana technologia wyprzedziła konkurencję na lata. W 2015 roku Alfa Romeo wróciła do nazwy Giulia – jednego ze swoich największych sukcesów sprzedażowych. Jak konstruktorzy poradzili sobie po ponad 50. latach od powstania pierwowzoru?

Sportowe korzenie

Premiera pierwszej Giulii odbyła się na torze Monza. Nie wszystkich dziennikarzy zachwycił kształt auta, które było dość pudełkowate. Niektórzy określali wygląd żartobliwie: Giulia wygląda tak, jak lodówka od wewnątrz. Może stąd też pseudonim „lodówka” używany przez niektórych właścicieli? Ten projekt albo się kochało, albo nienawidziło. Szef projektantów – Orazio Satta – prezentując pojazd dziennikarzom powiedział wprost: nauczycie się je kochać. Zaskoczeniem w tym kontekście może być fakt, że nadwozie było projektowane w tunelu aerodynamicznym i już wtedy osiągnięto współczynnik oporu zaledwie 0,34! To w obecnych czasach nadal dobry wynik, który wtedy osiągnięto dzięki długiej klapie bagażnika z charakterystycznym przetłoczeniem, niwelującej zawirowania powietrza. W pudełkowatym nadwoziu zamknięto w pełni sportowy wóz, który bez problemu – po np. rozwiezieniu dzieci do szkół – wjeżdżał na tor wyścigowy i prowadził swoje drugie życie. Tak też reklamował to auto jeden z kalifornijskich salonów – „Lead a double life” (Prowadź podwójne życie). Precyzyjna, 5-biegowa skrzynia (wprowadzona już w poprzednim modelu – Giulietcie), hamulce tarczowe ze wspomaganiem na wszystkich kołach, aluminiowy silnik z dwuwałkową głowicą uwielbiający wysokie obroty sprawiły, że można było podróżować komfortowo i bezpiecznie, a kiedy trzeba było – także oddać się czystej przyjemności pochłaniania krętych tras. Zachwyty dziennikarzy z pierwszych testów nie miały końca. W materiałach niemieckiego miesięcznika Auto Motor i Sport z 1972 roku (czyli już 10 lat po premierze modelu) odnaleźliśmy testy porównawcze, gdzie Giulia nadal wyprzedzała swoich konkurentów! Nic dziwnego, że Alfa Romeo produkowała ją przez 16 lat. Przez ten czas powstało ponad 570 tys. egzemplarzy.

Kierowca jest na pierwszym miejscu

Giulia Super z 1968 roku, którą jeździmy, jest zaskakująco wygodna, ale również ewidentnie stworzona z myślą o kierowcy. Wewnątrz podstawowe instrumenty są bardzo czytelne: dwa duże zegary – obrotomierz i prędkościomierz, wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej oraz ciśnienia oleju skierowane są ku kierowcy. Ponadto wspaniała drewniana kierownica i więcej nic nie trzeba. Fotele są komfortowe, wnętrze przestronne, cztery dorosłe osoby wraz z bagażem mogą podróżować bez problemu. Osiągi Giulii Super potrafią jeszcze dzisiaj zaskoczyć kierowców współczesnych samochodów! Niektóre miny innych uczestników ruchu są bezcenne. Widoczność ze środka auta jest doskonała, w każdym kierunku można swobodnie się rozejrzeć, pojęcie martwego pola tutaj praktycznie nie występuje. Silnik bardzo żwawo zabiera się do pracy, a operowanie 5-biegową skrzynią to czysta przyjemność. Drążek wprowadzony bezpośrednio w przekładnię pozwala na precyzyjne prowadzenie biegów, nawet średnio wprawny kierowca da radę bez zgrzytów operować tym autem. Naturalnie trochę wyczucia się przyda, zwłaszcza przy pierwszym biegu.

Kiedy tylko trochę się rozgrzeje, Giulia staje się bardzo angażującym autem, które bez problemu radzi sobie z miastem czy też dłuższą trasą. Spokojna jazda po ulicach z ograniczeniem prędkości to nie jest jej żywioł, ale tu też idealnie się sprawdzi. W pełni rozwija skrzydła na dłuższych trasach, najlepiej bardzo krętych. Wycieczka nad morze – proszę bardzo. Prędkość przelotowa ok. 120-130 km/h w tym aucie nie stanowi problemu, chociaż poziom hałasu mógłby być jednak mniejszy. Ale przecież nam się nigdzie nie spieszy. Każda wycieczka to frajda – Giulia sprawia, że chce się jechać dalej, wkręcać silnik na obroty powyżej 5000 – to prawdziwe zespolenie z maszyną i surową mechaniką. Hamulce są skuteczne, nie zaskakują brakiem wyczucia, możemy pewnie reagować na zmienne sytuacje na drodze czy też po prostu dociążać przód auta w zakręcie.

 

Zdecydowanie można prowadzić podwójne życie w tym aucie – spokojnie pojechać do biura, a w wolnej chwili wybrać się na angażujący, kręty odcinek, delektować się dźwiękiem i prowadzeniem maszyny.

Po latach idea pozostała taka sama

Współczesną Giulię zaprezentowano w Balocco w 2015 roku – dokładnie w 105. urodziny marki. Alfa Romeo od razu zaatakowała najmocniejszych przeciwników w segmencie, prezentując wersję Quadrifoglio o mocy 510 KM. Znamy już na pamięć film z bicia rekordu okrążenia na Nurburgringu, ale dzisiaj spotykamy się z inna wersją – Giulią Veloce.

Jej eleganckie nadwodzie zdecydowanie nie przypomina swojego pierwowzoru, nie ma tutaj mowy o pudełkowatości. Piękna linia, charakterystyczne scudetto, lekko drapieżny wzrok oraz zmysłowe krągłości. Nie trzeba daleko szukać potwierdzenia, że tutaj inżynierowie ponownie myśleli o kierowcy i przyjemności z jazdy. Pod maską silnik cofnięty za przednią oś, jednostka w pełni aluminiowa. Do tego fabryczne rozpórki usztywniające nadwozie. Wał napędowy wykonany z włókna węglowego. Napęd Q4, który w dobrych warunkach jest napędem wyłącznie na tylną oś, a skrzynia rozdzielcza dołącza przednie koła, kiedy już brakuje trakcji.

Wewnątrz auta króluje prostota, nie ma przesytu kontrolek i przełączników. Nasza Giulia jest wyposażona w pakiet Lux – jasna skóra oraz drewniane wykończenia tworzą bardzo eleganckie wnętrze. Łopatki do zmiany biegów wykonane z aluminium mogłyby stanowić eksponat w muzeum designu –  są piękne.

Giulia Veloce, wzorem poprzednika, pokazuje klasę podczas jazdy

Silnik bardzo ochoczo reaguje na gaz, nie wyczuwamy tutaj dużej turbodziury. Nie ma tak angażującego dźwięku, jak dwuwałkowiec z 68 roku. Automatyczna przekładnia ZF działa na tyle płynnie, że nie chce się nawet używać łopatek. Pierwsze kilometry pokonujemy bardzo spokojnie. Giulia sprawdza się w codziennym ruchu, w załatwianiu sprawunków czy podróżach do biura. W trasie nie czujemy prędkości na tyle, że czasem jest to niebezpieczne, bo nietrudno tutaj o wynik oznaczający odebranie prawa jazdy. Systemy bezpieczeństwa czuwają nad nami (m.in. asystent pasa ruchu oraz radar zbliżeniowy). Układ kierowniczy jest bardzo bezpośredni i czuły. Każdy delikatny ruch oznacza zmianę kierunku jazdy – to wciąga i trzyma czujność kierowcy na wysokim poziomie. Kiedy wjedziemy na krętą drogę, możemy się tym delektować. Dzięki napędowi na tył (głównie, bo to jednak Q4), tak jak w pierwowzorze przednie koła zajmują się sterowaniem autem, a nie jego napędzaniem, więc na kierownicy czujemy tylko to, co istotne – obciążenie przedniej osi, kierunek jazdy, możemy precyzyjnie wydawać polecenia, dokąd chcemy dalej jechać.

Giulia Veloce przekonuje, że tu także można prowadzić podwójne życie – na co dzień spokojnie i komfortowo dojeżdżać do domu, pracy, szkoły czy sklepu, a kiedy ruch się zmniejszy zakładamy ulubione rękawiczki i ruszamy w ambitniejszą trasę. Nie poczujemy tutaj takiego zespolenia z mechaniką auta, to nie jest tak surowy pojazd, jak Giulia Super. Motoryzacja zmieniła się przez te lata diametralnie i dzisiaj większość systemów w samochodzie kontrolują komputery – auta nie są już analogowe. Czy to oznacza, że nie mogą być angażujące? Giulia Veloce udowadnia, że wręcz przeciwnie. Zachęca do spontanicznych przejazdów, poszukiwania nieoczywistych dróg i w taką podróż się udajemy – dla przyjemności.

Dziękujemy forzaitalia.pl za przygotowanie tekstu oraz zdjęć.