Testy

Ku przygodzie… QUBO!

Zdawałoby się, że to zwykły poniedziałek.

Siedzę w pracy przed komputerem, w słuchawkach gra muzyka, a na biurku stoi kubek z herbatą. Z tyłu głowy jednak mam, że ten dzień będzie różnić się od pozostałych. Już za kilka godzin wsiądę do Fiata Qubo i wraz z grupą znajomych wyruszymy na skałkową wspinaczkę.

Dochodzi godzina wyjazdu.

Jednak nie od razu możemy wyruszyć w stronę Jury Krakowsko-Częstochowskiej – najpierw trzeba skompletować grupę zbierając jej członków z różnych dzielnic miasta. To świetna okazja aby przekonać się, jak nasz pojazd odnajduje się w miejskiej dżungli. Konieczność zaparkowania w wąskiej przestrzeni to nie problem. Wsiadanie na tylne miejsca ułatwiają przesuwane tylne drzwi. To rozwiązanie doceniane jest też przez rodziców – znacznie upraszcza zapinanie dzieci w fotelikach. Ogromną zaletą Qubo jest również fantastyczna widoczność. Wysoka pozycja za kierownicą oraz duże przeszklenie nie tylko ułatwiają włączanie się do ruchu i parkowanie, ale sprzyjają też sprawnemu zmienianiu pasów. Mały Fiat czuje się w mieście jak ryba w wodzie.

Jestem trochę zdziwiony widząc ilość bagaży, jakie zabrali ze sobą moi towarzysze. Stroje, liny, kaski i wiele innych rzeczy, których nie potrafię nawet nazwać. Jestem trochę przerażony perspektywą pakowania tego do samochodu. Okazuje się jednak, że wszystko mieści się bez problemu w bagażniku, pozostawiając kabinę wolną. Stosunek rozmiarów zewnętrznych tego samochodu do pojemności bagażnika jest wyjątkowo korzystny.

Po skompletowaniu grupy i zapakowaniu wszystkich bagaży możemy kierować się na autostradę. Poprowadzi nas w kierunku Częstochowy. Stamtąd jest już tylko kilka kilometrów do Olsztyna – miasta z jednym z 12 średniowiecznych zamków na Szlaku Orlich Gniazd. Dużą popularność zyskał sobie również wśród miłośników wspinaczki. Na licznych skałach wytyczono ogromną ilość tras. Charakteryzują się różnym poziomem trudności, dlatego zarówno początkujący, jak i doświadczeni wspinacze znajdą tu coś dla siebie.

Pod same skałki

Żeby wybrać ciekawą trasę wspinaczkową, już podczas drogi moi pasażerowie wnikliwie studiowali przewodnik. Dlatego teraz pewnie prowadzą mnie coraz węższymi dróżkami do wyjątkowo atrakcyjnej skały. Mam pewne opory przed wjeżdżaniem w kolejne ścieżki. Spodziewam się grząskiego piachu i wystających kamieni. Na szczęście dysponujący krótkim rozstawem osi, skromnymi zwisami i sporym prześwitem Fiat bez problemu przejeżdża całą trasę. Okazuje się, że świetnie radzi sobie nie tylko w mieście, ale również w lekkim terenie.

Za kierownicą czułem się pewnie. Teraz wysiadam i sytuacja zmienia się diametralnie – czeka na mnie nieznane. Z podziwem patrzę na moich kolegów, którzy sprawnie wiążą i zapinają na sobie różne przyrządy. Po kilku chwilach jeden z nich z lekkością wspina się już na pionową, gładką ścianę. Jak on to robi?! Po krótkim czasie sam mam okazję posmakować wspinaczki. Zostaję ubrany w uprząż i pod czujnym okiem doświadczonych wspinaczy wykonuję swoje pierwsze kroki na ścianie. Tętno wzrasta, ale udaje mi się pokonać strach. Choć dostaję precyzyjne wskazówki co robić, moje ruchy i tak są niezdarne. W tej chwili nie chodzi jednak o styl – liczy się zbieranie nowych doświadczeń i emocje. A tych nie brakuje.

Kompan w każdych warunkach

Czuję ogromną ulgę, gdy znów staję obiema nogami na ziemi. Pewność siebie powoli powraca. Moi niezłomni kompani kontynuują jednak wspinanie. Dopiero nadciągająca od strony zamku burza i pierwsze krople deszczu sprawiają, że w pośpiechu pakują swoje rzeczy do samochodu. Miejsca w bagażniku jest na tyle dużo, że nie trzeba ich precyzyjnie układać. Po takim wysiłku i przy uderzających piorunach nie ma czasu na dbanie o porządek w pojeździe.

Niebo zasnuwa się ciężkimi, burzowymi chmurami i natychmiast robi się ciemno. To bardzo niedobrze, bo będziemy musieli przedzierać się przez trudny teren, niewiele widząc. Udaje się to jednak bez problemu. Fiat wzbudza zaufanie. Przy omijaniu przeszkód pomaga bardzo duża zwrotność pojazdu. Przez Olsztyn i Częstochowę przejeżdżamy już podczas ulewy. Niebo rozbłyska od licznych piorunów, a my spokojnie dzielimy się wrażeniami z tego emocjonującego dnia. Przyjazny Fiat pozwolił nam nie tylko sprawnie i ekonomicznie dojechać na Jurę–spisał się też wyśmienicie w terenie. Gdy moje emocje trochę opadną, pomyślę nad kolejną wyprawą wspinaczkową. Przyda się wtedy znów samochód tak praktyczny, jak Fiat Qubo.


Dziękujemy forzaitalia.pl za przygotowanie tekstu oraz zdjęć.