Testy

Roadster i bestia

Najpierw był roadster

Piękna linia, charakter sportowego, niewielkiego auta idealnego do letnich przejażdżek wijącymi się drogami. Jeśli jest jakiś samochód, który może być ucieleśnieniem włoskiej, słonecznej pogody, to Fiat 124 Spider z pewnością nim jest.

Potem skorpion użądlił roadstera

Zmienił auto o sportowym charakterze w rasową bestię. Roadster stał się bardziej muskularny, zaczął wydawać ostrzejsze i bardziej rasowe dźwięki, a zwinnością przewyższał konkurentów.

Możecie znać tę opowieść… z lat 60. Historia zatoczyła jednak koło i bardzo podobny ciąg zdarzeń nastąpił całkiem niedawno. Tak jak jego poprzednik, współczesny 124 Spider ma dwa oblicza, a spotkanie z każdym z nich to fascynujące przeżycie. Zabieramy Was w podróż dwoma roadsterami, które choć na pierwszy rzut oka bardzo podobne, znacznie się od siebie różnią.

Elegancki Włoch

Fiat 124 Spider jest pełny włoskiego charakteru. Świetnie leżą na nim wyraziste, pastelowe kolory, ale wybór metalizowanego srebrnego lub białego odcienia nadaje dodatkowej elegancji.

Dwumiejscowy samochód ma niewielkie wymiary, napęd na tył, długą maskę i zgrabny tył. Swoimi cechami spełnia w 100% założenia roadstera, a jego prowadzenie pozwala poczuć wiatr we włosach nawet na najbardziej krętych serpentynach. Niezwykle precyzyjna w obsłudze skrzynia biegów zachęca do dynamicznej jazdy, a opracowany specjalnie do tego modelu wydech stanowi kompromis między zadziornym brzmieniem, a szarmancką wręcz dyskrecją, wtedy gdy nie chcemy być w centrum zainteresowania. Oczywiście, 124 Spider mimo wszystko zwraca na siebie uwagę, ale nie jest przy tym ostentacyjny.

Temperamentny Włoch

Abarth 124 Spider to brat Fiata 124, który nie zawsze potrafi się tak kulturalnie zachować. Przekrzyczy Cię z łatwością, spod świateł zostawi innych w kłębach kurzu, a w ciasnych uliczkach zawróci w miejscu – tylny napęd to znak rozpoznawczy obu aut, ale zestrojenie dyferencjału w Abarthcie sprawia, że na życzenie kierowcy pojedzie on dowolnie długim bokiem. 

Są też inne modyfikacje, które ułatwiają kierowcy Abartha dynamiczną jazdę. Sztywniejsze zawieszenie dodaje precyzji prowadzenia i pozwala atakować zakręty z większą prędkością. Zminimalizowanie przechyłów nadwozia to również zadanie dla układu jezdnego, lecz równie ważną rolę odgrywa tu położony zaledwie 38,5 cm nad ziemią środek ciężkości. Większa moc pozwoli na zerwanie przyczepności (wariant efektowny) lub szybkie wyjście z każdego łuku (wariant efektywny).

O to, by skutecznie zatrzymać pędzącego Abartha, zadba układ hamulcowy Brembo z czterotłoczkowymi zaciskami.  Swoją skuteczność w naszym teście udowodnił podczas zmagań na górskich drogach w Tatrach. Dzięki sprawnej wentylacji tarcz i niewielkiej masie samochodu, dynamiczne zjazdy nie spowodowały tzw. fadingu czyli utraty siły hamowania. Czy może być lepszy dowód na to, że wyścigowe doświadczenie procentuje podczas budowy cywilnego, sportowego samochodu?

Jedną z ważniejszych zmian jest układ wydechowy Record Monza. To właśnie brzmienie w pierwszej kolejności sygnalizuje, że zbliża się Skorpion. Znany z innych Abarthów wydech generuje znacznie więcej decybeli niż ten zainstalowany we Fiacie. Nie brakuje tu strzałów, gardłowego bulgotu i innych, czysto sportowych odgłosów dobiegających wprost z czterech końcówek układu.

Oba auta napędza ta sama jednostka, w „Skorpionie” doładowana nieco większą turbosprężarką i z innymi ustawieniami komputera. Fiat i Abarth mają odpowiednio 140 i 170 KM – taka moc wystarcza, by sprawnie wprawiać w ruch lekkie roadstery.

Włoskie piękno w dwóch odsłonach

Pokonywanie kilometrów Fiatem 124 Spider to czysta przyjemność, niezależnie od tego czy jeździmy dynamicznie czy leniwie toczymy się przed siebie w słoneczny dzień. Gdy nie mamy ochoty na szaleństwa, możemy rozkoszować się gołym niebem nad głową, znakomitym i angażującym prowadzeniem, czy doskonałym dźwiękiem systemu audio Bose z głośnikami umieszczonymi w zagłówkach. To typ samochodu, od którego nie odchodzi się tak po prostu po zaparkowaniu. Patrzy się na niego jeszcze raz… i jeszcze raz. I bywa, że kolejny. A najczęściej po prostu szuka takiego miejsca, by mieć go stale na oku, gdy wychodzimy na lunch czy wieczorną pizzę ze znajomymi. Ciężko oderwać od niego wzrok.

Nie inaczej jest na w przypadku Abartha – ten zwinny kabriolet spod znaku Skorpiona to prawdziwy generator frajdy z jazdy. Jest znacznie bardziej narowisty i sztywny niż Fiat, który do malowniczego wybrzeża pasuje tak samo dobrze jak Abarth do toru wyścigowego, czy trasy wyścigu górskiego, np. w Limanowej (to właśnie tam powstały poniższe zdjęcia). Wizualnych różnic jest sporo – tu eleganckie akcenty zostały zastąpione sportowymi, czerwonymi detalami czy matową maską, która zapobiega oślepianiu przez odbijające się słońce.

Nie wskażemy zwycięzcy porównania, bo takiego wyłonić się chyba nie da. Którego z rodzeństwa byście wybrali? Według nas, najlepiej mieć w garażu oba, na każdą okazję, pogodę i nastrój. Ale, który bardziej odpowiada Wam? Dajcie znać w komentarzu.